Z PAMIĘTNIKA EPILEPTYKA

2017-05-27

14390939_666143450204850_838455244728024823_n

Codziennie stykamy sie ze śmiercią. Umierają ludzie wielcy i mali. Umieraja nasi znajomi bliżsi lub dalsi. Przechodzimy w zasadzie dość obojetnie, bo przecież taka jest kolej rzeczy. Jednak gdy umiera ktoś, kto jest nam bliski, wtedy patrzymy inaczej. Trudno nam się pogodzić z tym, zapełnić pustkę. 13 maja umarł mój Ojciec. Miał 83 lata, chorował od dawna, ale umarł bez cierpień, po cichutku. Położył się spać, chrapnął trzy razy i było po wszystkim. Wiem że teraz jest mu lepiej, nic go nie boli, robi to na co ma ochotę, jest po prostu wolny. 15 maja umarł także nasz grupowicz, wspaniały człowiek, ktory wygrywał z nieuleczalnym POChP, a przegrał z nowotworem. To był Mieczysław Salamonowicz. Tak sobie pomyślałem że Oni spotkają się gdzies tam gdzie są i zostaną dobrymi kumplami. Ja, w czasie tego całego zamętu, przestałem brac regularnie CBD, miałem trochę suszu i pomimo jakiegoś dziwnego odrealnienia dałem radę. Fakt że dwa razy straciłem przytomność i mocno rozwaliłem głowę, ale nie było to spowodowane padaczką. Obecnie wróciłem do siebie i do regularnego brania CBD. Znowu sypiam dość dobrze, mam apetyt, ale nie przybywam na wadze. Ataku nie było już czternaście miesięcy, jednak ja ciągle biorę Tramal(bardzo zmniejszylem dawkę) oraz Clonazepam. przez to nogi mam coraz slabsze, coraz trudniej przejśc nawet krotki dystans. Miałem w planach przyjęcie Cambo, jednak moje serce już się nie nadaje do takiego leczenia. Zostaje silna wola, która jakoś za często sobie odpuszcza postanowienia.  Trudno! Trzeba zacisnąć zęby i zwieracze i żyć dalej.

Udostępnij

Komentarze Facebook

comments

Epi WilkolakZ PAMIĘTNIKA EPILEPTYKA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *