Z PAMIĘTNIKA EPILEPTYKA

2017-04-14

14390939_666143450204850_838455244728024823_n

Wydaje mi się, że ktoś po przeczytaniu mojego, ostatniego wpisu, pomyśli że mam nieżle zryty beret. Nie wszystkie objawy potrafię opisać, tak aby były zrozumiałe dla wszystkich. Jestem pacjentem a nie lekarzem. Zresztą wydaje mi się że pewne symptomy padaczki, potrafi zrozumieć i czasem prawidłowo je zinterpretować tylko chory. Jednak muszę jeszcze wrócić do surrealistycznych odczuć psychicznych, do objawów równie dziwnych i niezrozumiałych jak sama padaczka. Chodzi mi o to- że, w okresie gorszego samopoczucia (np. pełnia księżyca, stres, brak lekarstw) mam odczucia że żyję jakby w różnych światach, współistniejących, równoległych. Taką sytuację miałem kilka dni temu, podczas kwietniowej pełni. Nie był to atak. Usnąłem i jakby przeszedłem do innego świata, świata padaczki(wiem że to może głupie, ale spróbuję pokazać różnice kiedy jest normalnie a kiedy wchodzę jak gdyby w chorobę). Jestem niby przytomny, ludzie, otoczenie, jest pozornie takie samo jak zawsze ale tak nie jest! Mam uczucie, że to wszystko nie jest rzeczywiste. Czasem przechodzę jakby przez jakąś ścianę, weneckie lustro. Widzę ludzi, wołam ich, stukam w to lustro, ale świat z tamtej strony mnie nie dostrzega. W czasie tego snu znałazłem sie pod woda, która była nakryta jakby szybą, spod której nie mogłem się wydostac i wiedziałem że zaraz zacznę się dusić.    Taka sytuacja zdarzała się, gdy leżałem na wznak, zaczynał się atak padaczki a ja dusiłem się własnym językiem. Tym razem było inaczej. W czasie snu, wiedząc że zaraz mogę się udusic, zacząłem bardzo krzyczeć. Obudziłem domowników, oni mnie i wszystko szczęśliwie się skończyło. To jest według mnie bardzo dobry znak! Ja się bronię podświadomie przet atakiem, wyczuwam wcześniej że jest nie tak, jak powinno być, bronię się i wygrywam. Ktoś bardzo mądry, osoba, która dużo pracuje nad własnym umysłem, nad ciałem, powiedział mi abym obserwował własne myśli. Tak robię i jestem w coraz większym szoku widząc dokąd te myśli zmierzają! Otóż od momentu pobudki, moje myśli oscylują wokół „mania” lub „niemania” lekarstw. Mozolnie odtwarzając poprzedni dzień, zastanawiam sie czy mam leki na dzień dzisiejszy, na jutro itd. Wydaje mi się że jest to klasyczne uzależnienie od Tramalu i Clanazepamu. Nie! To mi się nie wydaje, to jest faktem! Dopiero kiedy uwolnię się od  tej chemii, pozostawiając tylko leki konopne, odzyskam spokój, pewność siebie. Nie będę bał się dni, w których nie mam kanabinoidów, one nie uzalezniają, tak więc ich brak nie będzie koszmarem, jak brak farmaceutyków. Muszę to zrobić, bo przestanę chodzić. Polineuropatia daje się we znaki i po wygranej z padaczką, przyjdzie czas na walkę o odzyskanie mięsni i nerwów obwodowych.

Udostępnij

Komentarze Facebook

comments

Epi WilkolakZ PAMIĘTNIKA EPILEPTYKA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *