Z PAMIĘTNIKA EPILEPTYKA

2o17-04-11

14390939_666143450204850_838455244728024823_n

Dzisiaj kolejna relacja na żywo!

Z oka cyklonu, z pełni księżyca, z krateru czynnego wulkanu czyli stamtąd, gdzie na zmianę przebywam. To trzynasta pełnia – 13- to nie jest moja szczęśliwa liczba. Ale może  zacznę po kolei, od poprzedniego wpisu. Jak już pisałem, 19 marca jechałem rankiem do Warszawy a dalej do Niemiec, pod holenderska granicę. Tyle że  kierowca, miał w Dreżnie coś do załatwienia i troche nadrobiliśmy drogi. Z Warszawy cofaliśmy sie pod Jelenią Górę, do przejścia granicznego w Jędrzychowicach. Mogłem dołączyc do grupy jadąc kilkadziesiat km do Zgorzelca a nie kilkaset do Warszawy. Nie wiedziałem że plany sa takie ale absolutnie tego nie żałuję! Poznałem wspaniałą rodzinę przyjaciela, czyli jego Mamę oraz dwie cudowne Siostry i ich dzieciaczki. Po powrocie do Warszawy dopadła mnie „Choroba Kusocińskiego”, która z przerwami męczy mnie do dziś. Szczególnie do południa ilość ataków biegunki,  zakrawa na Crohna-Leśniowskiego. Często dochodzą wymioty a razem z tym wychudzenie, wyczerpanie. Psychika osłabiona,brak odporności na stres (a dzieje się tak wiele – jak choćby śmierć Profesora Vetulaniego). W Warszawie skończył mi się tramal i clonazepam. biegunka, lęki, deprecha. Normalnie głód narkotyczny, nie pomagał mi już olej CBD ani ten drugi. Miałem wrażenie, jakbym był przesycony THC, które poprzez biegunki i wymioty, nie wchłaniało się (biorę podjęzykowo). Wróciłem do domu i do prochów. Byłem słaby, ale jakoś funkcjonowałem. Jednak, gdy z posiadanych leków pozostał Tramal i CBD a zamiast clonazepamu próbowałem jedną tabletkę (5mg) relanium, oraz 2mg Estazolanu. Po trzech, prawie bezsennych dobach, dostałem jakiejś schizy. Widziałem od lat niewidziane koszmary, byłem pod wodą, którą przykrywała tafla dziwnego szkła. Jak lustro weneckie. Spod wody widziałem na kładce ojca łowiacego ryby stukałem w szybę!!! On mnie nie widział, a ja zaczynałem sie dusić. Obudził mnie krzyk, to był mój krzyk. Po obudzeniu strasznie się trząsłem  i nie mogłem dojść do toalety bo rzucało mnie o ściany jak robotnika po wypłacie.To był tylko koszmarny sen! To nie był atak!!!   Ale…. Ale otworzył furtkę, korytarz do choroby, który przez rok był jakby zamknięty. Demony padaczki zaklęte konopnymi olejami i związane konopnym sznurem dla pewnosci, jakby zaczynały sie budzić. Ich ryk słyszałem w jelitach, żołądku. Pomyślicie że do reszty mi odbiło, ale nie umiem tego inaczej nazwać, opisać. Epilepsja to jak grypa, nie tylko drgawki z utratą świadomości, ale jak przy grypie występuje kichanie, kaszel, katar itd. tak samo podobnie jest w padaczce. Jest to zbiór różnych objawów, wspomnień, koszmarów, alienacje, zaburzenia percepcji. Tego wszystkiego przez rok się oduczałem, czyżby mogło wrócić???.

Udostępnij

Komentarze Facebook

comments

Epi WilkolakZ PAMIĘTNIKA EPILEPTYKA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *