marijuana_money

W MEDYCYNIE NAJWAŻNIEJSZY JEST…

W medycynie odpowiedź na powyższe pytanie wbrew pozorom nie jest oczywista. W świecie wszechobecnej komercji i reklamy powstaje pytanie czy w świecie medycyny wciąż najważniejsze jest dobro pacjenta?

W dzisiejszym świecie medyczna marihuana staje się coraz bardziej popularna. Roślina używana w medycynie tysiące lat temu wraca do łask. Niektóre państwa umożliwiają swoim chorym uprawę konopi na własne potrzeby, mogą tak czynić między innymi pacjenci w wielu stanach USA, a także mieszkańcy Izraela. Pacjenci z innych państw mogą zakupić leki opracowane na 1bazie marihuany, zawierające wszystkie lub tylko wyselekcjonowane jej składniki. W Europie na popularności zyskuje lek Bedrocan, który jest zapakowanym w pudełka i opatrzonym w ulotki standaryzowanym suszem konopi.

W kilku krajach dostępny jest także lek Sativex, jest to aerozol zawierający wyselekcjonowane kanabinoidy, który nie przynosi skutku ubocznego w postaci uczucia odurzenia towarzyszącego zażywaniu tradycyjnej marihuany. Lek ten stosuje niemal 90% chorujących na stwardnienie rozsiane w Kanadzie, zaleca się go również dla zmniejszania bólu chorym na nowotwory. Niedawno Sativex został też oficjalnie zarejestrowany przez czeski Państwowy Instytut Kontroli Leków. Czechy będą ósmym krajem w Europie, który zdecydował się na oficjalne wprowadzenie leku na rynek. Koncerny farmaceutyczne, które niegdyś w obawie przed utratą zysków skutecznie zabiegały o utrzymanie nielegalnego statusu konopi, dziś niemal prześcigają się w wynajdowaniu leków opartych o składniki tej cennej rośliny. Jeszcze kilkanaście lat temu wydawało się, że legalna marihuana jest ich wrogiem.

Samej rośliny nie da się bowiem opatentować, zaś statystyki wskazują, ze jest ona w stanie wyeliminować bardzo dużo leków, szczególnie przeciwbólowych, które przynoszą dziś krociowe zyski. Lata badań wykazały jednak, że w medycynie nie da się pominąć tej niesamowitej rośliny, której składniki aktywne wykazują skuteczność w leczeniu setek chorób i schorzeń, w tym nawet niektórych nowotworów. Producenci farmaceutyków postanowili pracować nad tworzeniem leków, które będą posiadać terapeutyczne właściwości marihuany, lecz w przeciwieństwie do niej nie będą wpływały na świadomość i nastrój chorego, inaczej mówiąc nie będą psychoaktywne. Tak powstawały między innymi pierwsze leki z konopi, takie jak Marinol. Te sporadycznie dziś wykorzystywane tabletki zgodnie z opiniami chorych były jednak o wiele mniej skuteczne od marihuany, w dodatku powodowały nieprzyjemne skutki uboczne, d których można zaliczyć nawet nudności i wymioty. Kolejne lata przyniosły wspominany już Sativex, aerozol, który okazał się bardziej skuteczny i przyjazny dla chorych. Badania przeprowadzone na ciężko chorych pacjentach dowiodły, że po zastosowaniu tego preparatu doszło do wyraźnej poprawy w ich stanie zdrowia. Wkrótce później na rynek wypuszczono również Bedrocan, który jest marihuaną z zamkniętych, sterylnych upraw, w których wszystkie rośliny mają identyczne warunki.

Bedrocan obecnie jest coraz powszechniej stosowany w Europie. Mówi się nawet o pojedynczym przypadku, w którym Ministerstwo Zdrowia zezwoliło na sprowadzenie leku dla pacjenta z Polski. Bezdyskusyjną wadą wspominanych alternatyw leczniczych jest cena. Koncerny farmaceutyczne, nie prowadzą swoich badań za darmo, niestety nie kierują się też wyłącznie ideą pomagania chorym. Ich celem, tak jak celem każdej działalności gospodarczej jest zysk. Zysk, który musi przewyższyć koszta badań, testów, patentów i wszelkie inne nakłady związane z wyselekcjonowaniem składników, wynalezieniem leku, uzyskaniem zgody na dopuszczenie go do obrotu i jego produkcję. Koszta niestety przekładają się na pacjenta. W wyjątkowych sytuacjach leki finansowane są przez państwa z funduszy służb zdrowia. Nie zmienia to jednak faktu, że leki takie są drogie i niejednokrotnie poza zasięgiem pacjentów, którzy skazani są na liczne inne koszta związane z chorobą. Tu rodzi się pytanie, po co płacić za coś, co może wyrosnąć z ziemi? Czy pieniądze są wystarczającym powodem, dla tego by próbować za wszelką ceną ulepszać naturę? Jeśli medycyna miałaby służyć dobru pacjenta, nie zaś portfelom koncernów farmaceutycznych powinno się pozwolić mu dokonać wyboru. Wyboru czym chce się leczyć, a przede wszystkim w jaki sposób chce zdobyć lek. Hipokryzją jest zezwalanie na zakup leku, którego identyczny odpowiednik pacjent sam mógłby wyhodować w domu ponosząc o wiele niższe wydatki. Mógłby, jednak nie może. Narkofobia nakazuje państwom napędzać klientów koncernom, wydawać zgody jedynie na ich certyfikowane, badane, chemicznie wspomagane produkty.

Okazuje się, że medyczna marihuana przynosi zyski nawet tam, gdzie dozwolona jest jej uprawa na potrzeby chorych. W tych niemal utopijnych systemach lek dostępny jest dla wszystkich potrzebujących. Oczywiście do leczenia marihuaną musi zakwalifikować lekarz, jednak lek dostępny jest bez względu na pieniądze. Osoby, które stać na jej zakup nie muszą trudzić się jej uprawą, kupują susz w koncesjonowanych punktach. Zaś miłośnicy własnych upraw lub ci, którzy chcą nieco zaoszczędzić decydują się pracować na własny plon. W Polsce na razie liczy się tylko polityka i wszechobecna narkofobia, kiedyś jednak to minie. Gdy politycy nie patrząc na barwy partyjne zdecydują się wreszcie wykreślić konopie z tabeli środków nieprzydatnych w medycynie i pozostawić jedynie w tej im właściwej – przydatnych do celów medycznych staniemy przed decyzją, co wybrać, jak powinien wyglądać rynek marihuany w Polsce? Czy najważniejszy będzie zysk wąskich grup osób, czy może jednak dobro tysięcy chorych okaże się w bliższej lub dalszej przyszłości…

by Squart

Udostępnij

Komentarze Facebook

comments

Przemysław RatowiczW MEDYCYNIE NAJWAŻNIEJSZY JEST…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *