14448848_670976833056887_6638851293134012591_n

PAMIĘTNIK KSAWIERKA CHOREGO NA EPILEPSJĘ CZ.2

Charlotte Figi. Mała, chora dziewczynka… Jeden artykuł o niej i nie mogłam już spać … Mój angielski jest kiepski ale mimo wszystko postanowiłam poszukać więcej informacji o Charlotte w zagranicznej prasie. Tłumaczyłam każdy artykuł przy pomocy internetowego tłumacza, dlatego informacje uzyskane po przetłumaczeniu, czasem były rozbieżne. Jedno było pewne. Dziewczynka cierpiała na bardzo dokuczliwą odmianę padaczki, która powodowała setki napadów na dobę. Dzień spędzała na leżąco, nawet główki nie podnosiła. Samo karmienie stanowiło problem.

Rodzice Charlotte próbowali wielu metod leczenia. Bez żadnego skutku. Rzutem na taśmę wprowadzili medyczną marihuanę. Efekt był fantastyczny. Napady spadły o 80-90% (według różnych źródeł). Charlotte zaczęła mówić, stanęła na nóżki. Nawet tańczy :) Trafiłam na filmiki, które nagrali jej rodzice. Przed terapią marihuaną i po wprowadzeniu terapii. Różnica w zdrowiu i zachowaniu dziewczynki była kolosalna. Zapragnęłam poczuć takiego szczęścia …
Nie wiedziałam jednak nic. Zupełnie nic. Jak zdobyć taki lek, jaką dawkę podać, czy lek jest legalny w Polsce, czy ktoś już w Polsce tak leczy? Niestety o odpowiedzi nie było łatwo. Nie miałam żadnego punktu zaczepienia. Zaczęłam pytać na różnych forach ale ludzie nie chcieli o tym rozmawiać, bądź nie mieli żadnej wiedzy.

Uznałam, że najlepiej będzie spytać na forum rodziców mających dzieci z padaczką. Nawiązałam kilka kontaktów, w tym z Dorotą od Maxa. W sumie niewiele wiedzieliśmy ale razem raźniej było szukać. Zaczęliśmy przekopywać zagraniczne sklepy internetowe z produktami cannabis. Dzieliliśmy się zdobytymi informacjami. Utworzyliśmy specjalną grupę wsparcia. W tamtym czasie postanowiłam sprowadzić z Holandii olejek CBD. Suplement. Nadal nie do końca miałam pojęcie czy jest w Polsce legalny. Czy będzie powodował tzw. haj. Teraz wydaje mi się to zabawne bo wiadomo, że CBD nie jest psychoaktywne. Wtedy nie do końca zdawałam sobie z tego sprawę. W głowie miałam Charlotte. Uczepiłam się myśli, że CBD mojemu dziecku również pomoże.

Na pierwszy olejek CBD 2% czekałam z duszą na ramieniu. W międzyczasie przeczytałam kilka artykułów na temat CBD. Wiedziałam już, że sychoaktywne nie jest. Mimo wszystko, zanim podałam dziecku pierwsze krople, wypróbowałam na sobie. Zaczęłam od jednej kropli trzy razy dziennie (tak wiem, to śmieszna dawka, ale teraz to wiem). Potem stopniowo zwiększałam do dwóch trzech kropli trzy razy na dobę. Wszystko przeliczałam na krople. Ksawek przesypiał spokojnie noce. Miesiąc spokoju był z napadami. Potem wróciły … Znów mocne … Byłam załamana, zawiedziona i zupełnie nie wiedziałam co dalej. W grupie wsparcia omawialiśmy przypadki naszych dzieci. Inni rodzice też kupowali już olejki CBD. Mocniejsze. Ja również widziałam w tym nadzieję. Po prostu tak jak dawki leków dopasowuje się do wieku i wagi, podobnie z CBD.

Szukaliśmy wspólnie artykułów mówiących o dawkowaniu CBD optymalnym dla jakichkolwiek rezultatów. Według jednego z nich należało zapewnić min. 2 mg CBD na kg/dobę (później potwierdził to dr Bachański na seminarium w Oławie). Postanowiłam kupić mocniejszy olejek i zapewnić taką dawkę Ksawkowi. Zamówiłam więc 10% CBD. Zaczął się dla nas dobry czas. Napady zdarzały się coraz rzadziej. Mogliśmy więc stopniowo zmniejszać leki chemiczne. O dobrym czasie w następnym wpisie :)

Udostępnij

Komentarze Facebook

comments

Jakub GajewskiPAMIĘTNIK KSAWIERKA CHOREGO NA EPILEPSJĘ CZ.2

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *